10 września 2010 Imieniny: Bernarda i Sobiesława
Pogoda na dziś: 18 oC  

Będzin

Bobrowniki

Czeladź

Mierzęcice

Psary

Siewierz

Sławków

Wojkowice

 

Menu

 Starostwo
 Mieszkam w powiecie
 Odwiedzam powiat
 Biznes i praca

Usługi

 Edukacja
 Oferty
 Drogi
 Zdrowie
 Ekologia
 Geodezja
 Komunikacja

Redakcja

Pomoc
Mapa serwisu
Archiwum
Ankieta

Kontakt
Regulamin

   

Polecamy

 

 

 

 

 

  

 

 

 

 


Centrum LegislacjiMonitorUstawy

  

Strona główna > Strona główna

2010-03-10

 

Napisali: Rok Kazimierzowski

 

W cieniu dwustulecia urodzin Fryderyka Chopina - na razie nieśmiało- pojawiają się inicjatywy uczczenia urodzonego dokładnie przed siedmioma wiekami ostatniego króla z dynastii piastowskiej – Kazimierza Wielkiego - pisze Sławomir Pietras w tygodniku Angora.

 

undefined

Zamek z czasów Kazimerza Wielkiego w Będzinie

 

Przyszedł na świat 30 kwietnia 1310 roku w niewielkiej miejscowości Kowal, między Krośniewicami a Włocławkiem na Kujawach. Z jego młodości wybieram dwa zdarzenia, które – niestety – nie najlepiej zapowiadają przyszłość wielkiego monarchy, ale - jak to się dzisiaj mówi – są niezwykle medialne.

 

Na dwa lata przed koronacją, jako królewicz i syn Władysława Łokietka, uszedł z pola bitwy pod Płowcami. Propaganda krzyżacka natychmiast okrzyknęła go tchórzem. Byli jednak tacy, którzy utrzymywali, że król w ten sposób chronił i oszczędzał jedynego następcę tronu.

 

Jeszcze wcześniej wysłany do Wyszehradu na dwór swej siostry Elżbiety - królowej Węgier – wdał się w sekretny romans z jej piękna dwórką Klarą Zach, podobno za wiedzą i pomocą królowej. Po odjeździe królewicza wybuchnął skandal. Ojciec uwiedzionej rzucił się z mieczem na Elżbietę, odcinając jej cztery palce i raniąc w ramię jej męża, węgierskiego króla Karola Roberta. Napastnik natychmiast został zabity, poćwiartowany, pozbawiony majątku i krewnych a córkę po oszpeceniu obwożono dla przestrogi po wielu miastach kraju. Bowiem tak okrutne było średniowiecze.

 

Przytaczam te dwa zdarzenia, aby – broń Boże - wykluczać sprzyjanie królowi, a zwłaszcza umniejszanie wielkości Chopina, który nigdy z koncertu nie uciekł, nikogo nie uwiódł (chyba!) nie poćwiartował (brr!), nie oszpecił (sic!). Były to dwie osobowości różniące się wszystkim: urodą, urodzeniem, temperamentem, profesją, zamiłowaniami. Łączy ich to, że obaj byli wielkimi Polakami i urodzili się niemal równo pól tysiąca lat od siebie.

 

Nasz król grzechy młodości odkupił długim, mądrym, gospodarnym i sprawiedliwym panowaniem. Okazuje się, że ludzie pamiętają rocznicę królewskiej zasługi – mimo upływu wieków i braku uchwały sejmowej o uczczeniu jako oficjalnej zachęty.

 

Na początku stycznia w będzińskim Starostwie Powiatowym zebrało się grono miłośników przeszłości rodzinnej ziemi i Będzin jako pierwsze spośród założonych przez Kazimierza Wielkiego miast ogłosił Rok Kazimierzowski.

 

Król nadał Będzinowi prawa miejskie w roku 1358, otoczył miasto murami, zbudował zamek warowny i kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy. Po siedmiu burzliwych wiekach warownia nad Czarną Przemszą i świątynia na Górze Zamkowej wymagają ratowania z powodu szkód górniczych, które podkopały niemal całe Zagłębie. Gospodarni dziedzice króla z okazji obchodów 700-lecia jego urodzin postanowili powalczyć o przetrwanie tej spuścizny. Jest wśród nich starosta Adam Lazar, proboszcz ks. Andrzej Stępień, prezes Stowarzyszenia Moje Miasto Janusz Piątek, działacz samorządowy Sławomir Brodziński, architekci Gabriel Korbut i Michał Skarżyński.

 

Niech to zachęci do podobnych inicjatyw co najmniej kilkadziesiąt Kazimierzowskich miast rozsianych po całej Polsce. Jest przecież tyle do zrobienia w różnych dziedzinach życia w naszej ojczyźnie. Na miarę swych skromnych możliwości, gotów jestem przyjmować sygnały z miast erygowanych przez króla, o różnorodnych przedsięwzięciach związanych z Rokiem Kazimierzowskim. Najciekawsze inicjatywy zobowiązuję się nagrodzić wydarzeniami artystycznymi. Mogą to być na przykład koncerty Chopinowskie. Szlakiem Kazimierzowskich Orlich Gniazd z muzyką Chopina – brzmi wcale nieźle. Ciekawe, czy z rzuconego dzisiaj ziarna będą jakieś plony.

 

Źródło: Sławomir Pietras, Angora

 

powrót

 

 

 

 

 

 

undefined

 

 

 

Polecamy

  

undefined

 

 undefined

 

 

undefined

 

undefined

 

 undefined

 

undefined

   

  

 

 

 

 undefined